Rok 1998. Mam dziewiętnaście lat. Stoję w piwnicy bloku na Wrzeszczu z dwudziestoma metrami kabla koncentrycznego i zwijaczem, który pożyczyłem od sąsiada. Podłączam pierwsze trzy komputery do internetu. To jest fundament mojej firmy. Dwadzieścia siedem lat później nadal tu jestem. Czego nie mówią w prezentacjach o "digital transformation" Nikt w prezentacjach o transformacji cyfrowej nie mówi o tym, że kabel światłowodowy mrozi się w minus dwadzieścia i pęka jak szpaghetti. Nikt nie mówi o tym, że switch w piwnicy bloku zalewa co drugi rok, bo rury kanalizacyjne przechodzą przez komorę techniczną. Nikt nie mówi o tym, że dzwoni klient o trzeciej w nocy, bo "internet nie działa" — a router jest odłączony od prądu, bo teściowa wyciągnęła kabel, żeby podłączyć lampkę nocną. Prowadzenie ISP to nie technologia. To logistyka, dyplomacja, hydraulika i psychologia — w jednym. Jesteś serwisantem. Jesteś handlowcem. Jesteś administratorem. Jesteś księgowym. Jesteś prawnikiem, bo spółdzielnia chce cię wyrzucić z piwnicy, a klient nie płaci od sześciu miesięcy i twierdzi, że nigdy nie podpisywał umowy. Jesteś mechanikiem, bo antena na dachu się przekrzywiła po wichurze. Jesteś alpinistą, bo ktoś tę antenę musi wyprostować na wysokości dziesięciu pięter w styczniu. I jesteś całkowicie sam. Skala, która nie pasuje do żadnego pitch decku Trzystu abonentów. Pięćset dwanaście adresów IP. Dwieście siedemdziesiąt jeden domen. Subnet /24 PA. Dwadzieścia osiem endpointów email. Trzynaście seats Microsoft Teams. W języku korporacji to jest "mikroprzedsiębiorstwo". W języku ludzi, którzy mają internet dzięki mnie od piętnastu lat — to jest jedyny dostawca, który odbiera telefon. Orange nie odbiera telefonu. Play nie odbiera telefonu. UPC nie wie, że istnieje ulica Ostroroga. Ja wiem. Bo tam mieszkam. Co się stało przez dwadzieścia siedem lat TP SA miała monopol. Dzisiaj TP SA nie istnieje. Neostrada była szczytem technologii. Dzisiaj jest memem. Modem 56k był luksusem. Dzisiaj mam gigabit na kablu, który sam położyłem w kanalizacji, której lokalizację pamiętam z głowy. Przeżyłem cztery przejęcia na rynku polskim (Netia kupuje Dialog, Orange kupuje TP SA, Liberty Global kupuje UPC, Play kupuje Virgin). Przeżyłem pandemię, gdzie nagle wszyscy pracowali z domu i odkryli, że ich internet z reklamy "do 100 Mbps" daje im dwadzieścia — bo "do" nie znaczy "zawsze". Przeżyłem cztery hospitalizacje psychiatryczne, ASD, zajęcie konta przez komornika, rozpad rodziny i siedemnaście miesięcy bez kontaktu z córkami. I nadal firma działa. Nadal rachunki płacone. Nadal anteny stoją. Dlaczego to piszę na LinkedIn Bo LinkedIn jest pełen ludzi, którzy mówią "zbudowałem firmę". Najczęściej oznacza to, że zebrali pieniądze od inwestora, zatrudnili agencję marketingową, i sprzedali firmę po trzech latach, zanim zaczęła zarabiać. Ja nie zebrałem ani złotówki od inwestora. Nie mam mentora. Nie mam pitch decku. Mam kabel w piwnicy, trzystu klientów którzy mi ufają, i dwadzieścia cztery wnioski patentowe w UPRP, które złożyłem równolegle z prowadzeniem ISP. Dwadzieścia cztery patenty i ani jednego pracownika na etacie. Wszystko bootstrapped. Wszystko z Gdańska. Wszystko z poddasza na de Gaulle'a 12. Co dalej W maju 2026 zarejestrowałem LOKIS sp. z o.o. Rodzinna spółka z udziałami moich córek. Struktura holdingowa: JDG + sp. z o.o. + LOKIS TELECOM PSA. Ścieżka na NewConnect jako ALI S.K.A. Dwadzieścia siedem lat zajęło mi dojście z kabla w piwnicy do spółki akcyjnej. Inni robią to w osiemnaście miesięcy. Ale inni mają inwestora, mentora, inkubator i sieć kontaktów. Ja mam piątki w nocy, router w piwnicy i upór, który psychiatra nazwał "sztywnością poznawczą charakterystyczną dla ASD". On to nazwał deficytem. Ja to nazywam firewalla. Łukasz Frąckowiak LOKIS — ISP od 1998 | 24 patenty UPRP | Gdańsk me@lokis.info | lokis.info Szukam ludzi, którzy wiedzą, co to jest kabel w piwnicy. Nie metaforycznie. #ISP #telecom #bootstrap #Gdańsk #jednoosobowa #firma #startup #LOKIS #patent #ASD #neurodiversity #infrastructure #internet #provider
Dodaj komentarz