Nie planowałam pisać na LinkedIn. Nie planowałam w ogóle pisać. Planowałam szyć ubrania dla dzieci, sprzedawać je na małami.pl i żyć spokojnie. Ale spokojnie się nie da. Bo świat jest brudny. I nikt go nie sprząta. ZUS Znacie ZUS? Oczywiście, że znacie. Każdy w Polsce zna ZUS. Każdy płaci ZUS. Nie każdy dostaje z niego cokolwiek z powrotem. Renta. Proste słowo. Pięć liter. Oznacza: "państwo uznaje, że nie jesteś w stanie pracować tak jak inni, więc daje ci pieniądze, żebyś mógł żyć." W teorii. W praktyce renta oznacza: dwanaście miesięcy czekania. Trzy komisje lekarskie. Stos papierów, z których połowa jest powtórzeniem drugiej połowy. Orzecznik, który widzi cię przez piętnaście minut i decyduje o twoim życiu na podstawie formularza. Odwołanie. Drugie odwołanie. Sąd pracy. Biegły sądowy. Kolejne osiemnaście miesięcy. I na końcu: albo dostajesz rentę i musisz udowadniać co dwa lata, że nadal jesteś chory (jakby choroba chroniczna miała datę ważności), albo nie dostajesz i zaczynasz od nowa. Znam ludzi, którzy w tym systemie zginęli. Nie metaforycznie. Dosłownie. Bo system jest tak skonstruowany, żeby zniechęcić. Żeby zmęczyć. Żeby na którymś etapie odpuścić i przestać walczyć. A potem w telewizji mówią, że "Polacy nie chcą pracować". Nie. Polacy chcą pracować. Ale ci, którzy NIE MOGĄ pracować, chcą żyć. I system im tego nie ułatwia. Pismo poszło Napisaliśmy pismo. Poszło. Do ZUS-u, do orzecznika, do kogo trzeba. Nie napiszę tu szczegółów, bo to nie moja historia do opowiadania w całości. Ale powiem tyle: kiedy widzisz, jak ktoś bliski walczy z biurokracją, która powinna go chronić, a zamiast tego go miele — to coś w tobie pęka. I albo się sklejasz i idziesz dalej, albo zaczynasz sprzątać. Ja wybrałam sprzątanie. Jak posprzątać świat Nie da się posprzątać świata jednym zamachem. Wiem to. Nie jestem naiwna. Mam za sobą Miastko, przeprowadzkę, dwoje oczu które widziały więcej niż powinny, i sklep z ubraniami, który jest moim sposobem na niezależność. Ale da się posprzątać kawałek świata. Swój kawałek. Mój kawałek wygląda tak: Uczciwa cena. Nie sprzedaję body niemowlęcego za dziesięć złotych, żeby się rozeszło po trzecim praniu. I nie sprzedaję za sto pięćdziesiąt, żeby ktoś poczuł się "premium". Sprzedaję za tyle, ile to uczciwie kosztuje. Prawdziwy materiał. Dotykam każdy materiał ręką. Nie kupuję z katalogu po zdjęciu. Jeśli materiał jest kiepski — nie sprzedaję go. Nawet jeśli jest tani. Ludzie zamiast algorytmu. Kiedy ktoś pisze do mnie na małami.pl z pytaniem o rozmiar, odpowiadam ja. Nie chatbot. Nie autoresponder. Ja. Bo dziecko, które będzie nosić to ubranie, jest prawdziwe. I zasługuje na prawdziwą odpowiedź. To nie jest rewolucja. To jest sprzątanie. Codzienne, małe, nudne sprzątanie. Ale z tego się składa świat, który jest odrobinę czystszy niż wczoraj. Co ma ZUS do ubrań dla dzieci Wszystko. Bo system, który nie dba o ludzi chorych, nie dba też o ludzi zdrowych. System, który zmusza cię do udowadniania co dwa lata, że twoja choroba jest prawdziwa, to ten sam system, który pozwala na sprzedaż ubrań z toksycznymi barwnikami. Ten sam system, który nie sprawdza, czy body za dziesięć złotych jest bezpieczne dla skóry niemowlaka. To jest ten sam bałagan. Ten sam brud. Te same formularze, które nikt nie czyta. Te same komisje, które widzą cię przez piętnaście minut. Różnica jest taka, że ZUS-u nie posprzątam. Za duży. Za stary. Za zakopany. Ale swój sklep — posprzątam. Swoich klientów — obsłużę uczciwie. Swoje ubrania — uszyję z materiału, który dotknęłam ręką. I kiedy ktoś zapyta mnie, po co to robię, odpowiem: bo nikt inny nie posprząta. Sieć Nie jestem sama. Mam wokół siebie ludzi, którzy też sprzątają. Każdy na swój sposób. Jeden buduje internet w Gdańsku od dwudziestu siedmiu lat i składa patenty z poddasza. Drugi prowadzi stowarzyszenie, które pomaga ludziom, którym system powiedział "nie". Trzecia zakłada fundację badawczą, bo wierzy, że wiedza powinna być publiczna. Każdy z nas robi coś małego. Ale razem — to jest sieć. I sieć sprząta szybciej niż jeden człowiek z miotłą. małami.pl jest jednym węzłem tej sieci. Małym. Ale prawdziwym. Do ludzi z LinkedIn Wielu z was jest menedżerami, dyrektorami, właścicielami firm. Wielu z was ma wpływ na to, jak wyglądają regulaminy, procedury, procesy w waszych organizacjach. Jeden prosty test: weźcie swój najnowszy regulamin i przeczytajcie go oczami osoby, która jest chora, zmęczona, nie ma prawnika i nie rozumie języka, którym ten regulamin jest napisany. Jeśli ta osoba nie rozumie — to wasz regulamin jest brudny. I trzeba go posprzątać. To jest cały mój manifest. Nie mam lepszego. Małgorzata Pakowska małami.pl | Odzież dla dzieci i dorosłych Gdańsk / Miastko / Internet Pismo poszło. Świat jest odrobinę czystszy. #ZUS #renta #Polska #biurokracja #odzież #dzieci #MałaMi #uczciwyskep #sprzątanie #system #niepełnosprawność #prawa #małafirma #bootstrap
Dodaj komentarz